Jak dobierać współautorów?

Amber Editing > Praca nad artykułem  > Jak dobierać współautorów?
Jak dobierac współautorów?

Jak dobierać współautorów?

 

Temat który budzi często dużo emocji – lista autorów artykułu. Czy lepiej gdy autorów jest mniej? Kogo powinniśmy uznać za współautora? Jak unikać konfliktów o autorstwo artykułu? W poniższym tekście postaram się przedstawić dobre praktyki oraz błędy, których powinniśmy unikać.

 

Im mniej tym lepiej?

W trakcie pracy z autorami spotkaliśmy się kilka razy z przekonaniem, że im mniej jest współautorów artykułu tym lepiej. Jeżeli mowa o punktach, które można otrzymać za publikację to czasem faktycznie ich liczba jest dzielona przez liczbę autorów. My jednak staramy się przekonywać autorów by nie sugerować się punktami podejmując decyzje dotyczące publikacji. Rozporządzenia się co chwilę zmieniają, a cel publikacji zostaje ten sam – przekazanie wyników naszych badań do jak największej liczby odbiorców. Dlatego przy podejmowaniu decyzji radzimy zawsze myśleć o jakości publikacji oraz o tym jak z nią dotrzeć do czytelników.

 

Liczba autorów zależy od dyscypliny naukowej. W przypadku nauk humanistycznych i społecznych jest zazwyczaj niższa, podczas gdy w naukach medycznych, fizyce artykuły mają najczęściej długą listę autorów. Znane są przypadki publikacji, gdzie jest ona wręcz kilkustronicowa. Takim przykładem może być ta publikacja z dziedziny fizyki cząstek, który ma około 3000 autorów ze 177 instytucji.

 

Ciekawa korelacja została zauważona w artykule Impact factors: use and abuse” . Badacze porównali średnią wartość Impact Factor oraz średnią ilość autorów w danej dyscyplinie naukowej. Wynik pokazał wyraźną korelację.

 

Powyższy wykres nie dowodzi, że publikacje z większą liczbą autorów są lepsze. Problem jest oczywiście dużo bardziej złożony. Można chociażby wskazać na fakt, że każdy naukowiec ma swoją sieć współpracowników i obserwatorów. Zatem im więcej autorów, tym większa sieć osób, do których on ma szanse dotrzeć. Nie da się jednak zaprzeczyć faktowi, że każdy dodatkowy autor to kolejna para oczu, która spojrzy na wyniki, publikację i kolejna osoba, która wniesie coś do końcowego rezultatu. Można więc oczekiwać, że liczba autorów ma przełożenie na końcowy rezultat, pod warunkiem, że każdy autor coś do niego wniesie.

 

Kto powinien być uznany jako współautor?

Znany dowcip mówi, że do wkręcenia żarówki potrzeba 10 naukowców. Jeden wkręca, drugi opisuje to w artykule, a pozostałych 8 dopisuje się do listy autorów. Proceder dopisywania się jest znany i nikt nie wymyślił skutecznego sposobu, żeby go uniknąć. Z drugiej strony czasem trudno wyznaczyć granicę między tym kto jest autorem, a kto nim nie jest. Czy osoba, która zrobiła wszystkie pomiary jest autorem, jeżeli nie opracowywała wyników? Czy naukowiec, który przeczytał artykuł i zaproponował kilka poprawek powinien widnieć na liście autorów?

 

Oczywiście nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na te pytania. Moim zdaniem istnieje jednak pewna reguła, która pozwala na zachowanie odpowiedniej równowagi. Znalazłem ją w bardzo dobrym raporcie COPE (Committee on Publication Ethics) na temat problemu autorstwa artykułów naukowych (zasady zaczerpnięte z International Committee of Medical Journal Editors):

Authorship credit should be based only on:

  1. substantial contributions to conception and design, or acquisition of data, or analysis and interpretation of data;
  2. drafting the article or revising it critically for important intellectual content;
  3. final approval of the version to be published.

Dwa pierwsze punkty można streścić do pytania „czy dana osoba miała znaczący wpływ na przebieg badań i wygląd publikacji?”. Przez znaczący wpływ można rozumieć taki, który wpłynął na ostateczny kształt publikacji. Trzeci punkt sprowadza się do tego, by przed wysłaniem tekstu do redakcji upewnić się, czy wszyscy współautorzy wyrażają zgodę na jego publikację.

 

Złe praktyki w doborze autorów

Najczęściej spotykane złe praktyki przy tworzeniu listy autorów to:

  • Brak zgody współautorów na temat gotowości publikacji
  • Wykorzystanie wyników innej osoby
  • Wykluczenie autora
  • Gift author (w podziękowaniu)
  • Pressured author („Pan/Pani go dopisze”)
  • Ghost author (nieistniejąca osoba)

Każdy z nich może skończyć się wycofaniem artykułu dlatego wymaga odpowiedniej rozwagi. W pierwszych trzech przypadkach niezadowolony autor (lub osoba, która z tego współautorstwa została wykluczona) może skontaktować się z redaktorem czasopisma. Jeżeli tylko będzie w stanie udowodnić, że taka sytuacja miała miejsce artykuł zostanie wycofany.

 

Dwa kolejne przypadki (gift i pressured author) to sytuacje, gdy dopisujemy do publikacji osobę, której faktyczny udział był niewystarczający do tego, by nazwać ją współautorem. W pierwszej sytuacji osoba została dopisana z woli jednego ze współautorów. W drugiej współautorzy zostali do tego w pewien sposób przymuszeni (np. przez przełożonego). Jeżeli ktoś pomógł, ale jego udział nie był znaczący możemy skorzystać z sekcji „acknowledgments”.

 

Na koniec najdziwniejszy przypadek – ghost autorship. Trudno w to uwierzyć, ale zdarzały się sytuacje, gdy wydawnictwa odkrywały, że autor danego artykułu nie istnieje! Przykładem takiego przypadku była sprawa Pana,  Jesús Ángel Lemus którego wyników nie udało się nikomu powtórzyć. Po dokładniejszym zbadaniu sprawy okazało się, że nie istnieje i został „stworzony” przez innego naukowca by poprzeć swoje wyniki.

 

Dobra praktyka w doborze autorów

Po wymienieniu długiej listy złych praktyk warto skupić się na praktykach dobrych. Tutaj w zasadzie mam jedną, bardzo ważną radę: ustalenie listy autorów publikacji powinno nastąpić jak najwcześniej. Na pewno przed napisaniem publikacji, a idealnie jeszcze w trakcie realizacji badań. COPE sugeruje tutaj wręcz podpisanie umów współautorskich zanim przystąpimy do pisania. Jest to pomysł dobry w teorii, lecz wyjątkowo niepraktyczny w życiu codziennym. Trudno mi nawet wyobrazić sobie sytuację, gdy przyszli współautorzy publikacji siadają wspólnie do stołu, sporządzają i podpisują umowę dotyczącą publikacji, która ma niebawem powstać.

 

Trzymając się bardziej praktycznych rozwiązań proponuję, by na etapie przygotowania publikacji osoba prowadząca całą inicjatywę (a więc najczęściej przyszły corresponding author) rozesłała do przyszłych współautorów maila z informacją na temat planowanego zakresu tematycznego artykułu, podziału obowiązkóworaz przyszłą listą autorów z uwzględnieniem planowanej kolejności. Warto podkreślić, że jeżeli nikt nie zgłosił zastrzeżeń na tym etapie, to późniejsze zmiany będą wymagały zgody wszystkich pozostałych współautorów. Takie rozwiązanie pozwoli uniknąć potencjalnych konfliktów i do tego pomaga skutecznie zorganizować pracę nad badaniami i tekstem.

 

Grzegorz